Bez stopnia wodnego ani rusz

Wzrasta zainteresowanie ideą budowy stopnia wodnego "Niepołomice"na Wiśle, zaproponowaną przez Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Niepołomickiej. W spotkaniu roboczym, połączonym z wizją lokalną w miejscu, gdzie miałoby powstać spiętrzenie, które odbyło się 21 kwietnia uczestniczyło kilkadziesiąt osób. Wśród nich byli: senator Piotr Głowski oraz prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej Leszek Karwowski oraz przedstawiciele ministerstw oraz Polskiego Związku Armatorów Śródlądowych.

Plany budowy stopnia - na wysokości przysiółka Koźlica w Woli Batorskiej (gm. Niepołomice) - pojawiły się zaraz po II wojnie światowej; miał on być częścią drogi wodnej z Modrzejowa do Opatowca. Dotychczas na Wiśle powstało sześć spiętrzeń: w latach 1949-1961 - "Przewóz", "Dąbie" i "Łączany", zaś w latach 1976-2003 - "Kościuszko", "Smolice" i "Dwory". Stopień "Kościuszko" nie został zbudowany na skutek kryzysu, choć prace przygotowawcze były mocno zaawansowane. Przed rokiem działania na rzecz ich wznowienia rozpoczęło Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Niepołomickiej. Nie zmienia to jednak faktu, iż projekt wymaga poparcia, choć na budowę stopnia potrzeba 150-200 mln zł.

- Jakbyśmy byli małej wiary, to byśmy tu nie przyjeżdżali i nie tracili dnia - zauważył Piotr Głowski, przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. dróg wodnych i turystyki wodnej. Inwestycja, mimo poparcia, ma jednak sporą konkurencję. - Takich projektów w Polsce, dużo bardziej zaawansowanych, jest sporo. I na Odrze, i na Warcie, i na Noteci i na Żuławach.

Gdyby planowany stopień wodny powstał, o 12 km wydłużyłaby się Droga Wodna Górnej Wisły, bliżej byłoby otwarcia drogi żeglownej z Krakowa przez Niepołomice do Sandomierza, zahamowana zostałaby erozja w korycie rzeki poniżej stopnia "Przewóz", a także mogłaby powstać elektrownia wodna o mocy ok. 3 MW, która rocznie dawałaby ok. 6 mln zł zysku z "czystej energii". Wcześniej jednak trzeba będzie wykazać, że dzięki budowie stopnia zwiększy się transport towarów drogą wodną: inaczej szans na tę inwestycję prawdopodobnie nie będzie. - Z całym szacunkiem, wydaje mi się, że energetyka i turystyka nie obroni tego pomysłu - powiedział wprost Jerzy Grela, dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie.

Sens inwestycji musi być jeszcze potwierdzony w studium wykonalności, prócz tego przygotować trzeba również raport oddziaływania na środowisko. Potem dopiero będzie można rozpocząć poszukiwanie pieniędzy. Na razie udało się znaleźć inwestora, który chciałby zbudować przy stopniu małą elektrownię wodną. - Jesteśmy zainteresowani współuczestnictwem w inwestycji. Natomiast biorąc pod uwagę zakres przedsięwzięcia i stopień jego skomplikowania, jesteśmy w stanie sfinansować 10 - 15 proc. kosztów. Szukamy partnera, który będzie mógł dołożyć pokaźną kwotę pieniędzy - mówił Grzegorz Podlewski, prezes Zespołu Elektrowni Wodnych Niedzica SA.

Z kolei pomoc finansową przy opracowywaniu dokumentów wstępnych zaoferował burmistrz Niepołomic Stanisław Kracik. Twierdzi on, że nie należy liczyć, iż inwestycja zostanie sfinansowana z budżetu państwa. - Trzeba przekonać zarząd województwa, żeby wyłożył te pieniądze i stał się partnerem inicjatywy- stwierdził Stanisław Kracik.

Nawet nie spodziewaliśmy się, że nasz pomysł spotka się z takim oddźwiękiem. Przez rok udało się zrobić więcej, niż przez ostatnie trzydzieści lat. Najbardziej cieszą pierwsze deklaracje finansowe - podsumował Zbigniew Siedlarz

powered by AdvaCMS